Puzzle – ciekawy, nieszablonowy film

Agnes (Kelly Macdonald) odkrywa, że ma talent do układania puzzli i postanawia wziąć udział w konkursie na puzzle. Jej świat nagle otwiera się na nowe, ekscytujące możliwości i pomysły.

Puzzle brzmią jak film, który już kilkanaście razy widziałeś. Skromna bohaterka (w tym przypadku Kelly Macdonald’s Agnes) odkrywa, że ma talent do niezobowiązującej zabawy (konkurencyjna układanka z zagadką), przezwyciężania przeszkód (jej nieokiełznany mąż Louie, grany przez Davida Denmana), aby rywalizować w wielkim, wielokrotnie nagradzanym wydarzeniu, a także odkrywania fascynujących, nowych wymiarów swojego dotychczas chronionego życia. Aby być sprawiedliwym, jeśli widzieliście argentyński dramat Rompecabezas z 2010 roku, to zobaczycie go już wcześniej, ale i tak amerykański remake Marca Turtletauba (scenariusz Polly Manna i Orena Movermana) dowodzi triumfu kanciastego oczekiwania-niebezpieczeństwa.

Na początek, to nie jest chrapiące odsłonięcie nerdy subkultury; rzekomo kulminacyjny konkurs puzzli sam w sobie prawie nie jest poświęcany żadnej uwagi. Nie jest to również film sportowy w przebraniu; podczas gdy Agnieszka jest z pewnością mentorem – przez zamożnego, atrakcyjnego i erudycyjnego Roberta (Irrfan Khan) – rady strategiczne są pobieżne i nie ma ani jednego montażu treningowego. Zamiast podążać za drogowskazami z głównej ulicy, od kliszy do kliszy, narracja Turtletauba, Manna i Movermana prowadzi nas zaskakującymi zaułkami. Tymczasem nigdy nie zapominają o tym, by postawić postać przed fabułą – przede wszystkim postać Agnieszki.

zdjęcie przedstawiające puzzle

Kto sam jest czymś z zagadki. Początkowo wydaje się zadowolona ze swojej choreograficznej bańki podmiejskiej, szczęśliwa, że mąż „całymi dniami” całymi dniami całuje jej czoło i nazywa ją „słodką”, czekając na następny, ugotowany z miłością posiłek. Zmieniająca życie fascynacja Agnieszki łamigłówkami wynika z umiejętności dostrzegania wzorów we wszystkim, ale nie jesteśmy zachęcani do traktowania jej jako czegoś w rodzaju savanta lub nieodkrytego geniuszu – tylko kogoś, kto znalazł nową perspektywę. Nigdy nie podnosi głosu i ma delikatnie precyzyjny sposób mówienia, co oznacza, że rzadko korzysta ze skurczów, co byłoby dziwne i nieistotne, gdyby nie została tak ciepło zrealizowana przez Macdonalda. I, co najważniejsze, podejmuje decyzje, które podważają nasze spojrzenie na nią – nie tylko dlatego, że jej egoistyczny mąż i dwóch synów to także złożone kreacje, nie bez współczucia dla siebie. Agnieszka nie jest w żaden sposób całkowicie niewinna, a jej osobista metamorfoza ma konsekwencje.

Rezultatem jest wciągająca praca postaci, która w bardzo odmienny sposób podchodzi do podobnej tematyki, jak ta, którą porusza się w ostatnim pokazie Gemma Arterton The Escape. To znacznie lżejszy, ale nie mniej przemyślany film, przesycony kwaśnym poczuciem humoru, przywodzący na myśl twórczość Aleksandra Payne. Nieoczekiwana, zewnętrzna gratka.

Dodaj komentarz